piątek, 3 maja 2019

Porobnicowy czas

Anthophora aestivalis male
Moje pierwsze tegoroczne spotkanie z porobnicą czerwcową było dla nas obu bardzo niefortunne i w tej chwili jeszcze nie mogę do końca ocenić jego skutków. A było to tak.
3 marca obserwowałam przez jakiś czas Porobnicowo, sprawdzałam, czy ktoś nie rozkopał oznaczonych gniazd. Wszystko było w porządku. Usiadłam na schodach i machinalnie wyrwałam z korzeniami jakiś spory zaschnięty oset, który zasłaniał mi widok. Razem z grudkami ziemi wypadł na powierzchnię owad - mały, skulony samiec porobnicy.
Anthophora aestivalis male
Samiec "wyplewiony" 3 marca 2019
Owad był żywy, w ciepłych dłoniach poruszał się słabo, jednak do ziemi nijak z powrotem włożyć go nie mogłam, bo nie znalazłam komory, z której wypadł, więc zabrałam do domu. Przechowuję tego samczyka w plastikowym pojemniku w lodówce, ale nie sprawdzam, czy nadal żyje. Leży skulony w pozycji "embrionalnej". Wkrótce, gdy pogoda się ustali, wywiozę go na działkę  i wystawię na słońce. Okaże się, jakie są skutki plewienia siedliska.
Kolejnego samca porobnicy zobaczyłam, przynajmniej częściowo, 29 marca, pisałam o tym tutaj. Sądzę, że również to pojawienie się było wypadkiem, niezamierzonym i przedwczesnym wyjściem  na zbyt zimny dla porobnicy czerwcowej świat.  Latały już wtedy pszczolinki, koczownice i mnóstwo brzęczek. Może to pszczolinki, a może brzęczki otworzyły porobnicy drogę do wyjścia. Samiec ten nie przeżył, znalazłam go później martwego. 
Anthophora aestivalis male
Samiec porobnicy wyglądający na świat 29 marca 2019 roku.
Myli się ten, kto sądzi, że to już koniec smutnych historii. Seria niefortunnych porobnicowych zdarzeń miała ciąg dalszy.
Pod koniec kwietnia zaczęłam wypatrywać porobnicy czerwcowej.  Pogoda w kratkę: raz upał, raz ziąb i ten przenikliwy wiatr. Jednak wczoraj, 2 maja 2019 roku, w Porobnicowie zauważyłam kilka latających porobnic. 
Pomyślałam, że może uda mi się zaobserwować moment, kiedy samce opuszczają gniazdo. Na czubkach palców zaczęłam przemierzać Porobnicowo. I baardzo się ucieszyłam, widząc widok jak na zdjęciu poniżej - oto i on, pomyślałam, samiec opuszczający norkę. Anthophora aestivalis male Niestety,wkrótce zorientowałam się, że uwieczniłam na zdjęciu samca, któremu wyjść się nie udało. Utknął, częściowo wysunięty z otworu, i tak pozostał. Nie wiem, dlaczego taki los go spotkał. Może nie zdążył przed zimną nocą, a może deszcz go zaskoczył? Wydłubałam go i teraz Kudłacze mają świeże jedzonko.
Na szczęście to już koniec złych wieści. Wiał porywisty wiatr, ale było sporo słonecznych chwil.  Porobnice wykorzystywały je, żeby przysiąść i pogrzać się w słońcu. Wykorzystałam te chwile i ja.
Anthophora aestivalis male
Samiec Anthophora aestivalis z 2 maja 2019
Anthophora aestivalis male
 Wraz ze znikającym słońcem  porobnice znikały jak zaczarowane.
Anthophora aestivalis male
Kilka znalazłam w centymetrowej średnicy otworach nawierconych w drewnie - owady były schowane bardzo głęboko, więc foty wyszły takie sobie.
Anthophora aestivalis male
Ciekawe, kiedy pojawią się samiczki. One mają większe wymagania: dużo ciepła i słońca.
Spotkałam tego dnia w Porobnicowie także dużego biegacza, drapieżnego chrząszcza. Poluje czy rozgląda się za padliną?
Zajrzałam przy okazji do domu miesierki niedopaski Megachile versicolor, która późnym latem ubiegłego roku założyła gniazdo w murze. Martwiłam się nieco, bo widziałam brzęczki zaglądające do tego otworu, ale wydaje się, że wszystko jest w porządku.
Wydaje się, że z gniazda wypadły suche listki zamykające wejście, ale wnętrze wygląda zielono.

Na działce widać efekty pracy wczesnowiosennych pszczół i trzmieli - jagoda kamczacka zawiązała owoce. Jeszcze tylko parę tygodni, jeszcze trochę słońca i będę się raczyć pierwszymi tegorocznymi owocami :). Czego i Wam życzę!

2 komentarze:

  1. Żal tych, co nie przetrwali. Ale dobrze, że są i tacy, co przedłuża gatunek.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam z niecierpliwością, aż się pogoda zdecyduje: wiosna to już całą gębą czy może jeszcze trochę zimy. Wtedy przekonamy się o liczebności nowego pokolenia porobnic. Wczoraj było trochę słońca, ale za mało - nie uwolniłam lodówkowego samczyka. I dobrze, bo dzisiaj ziąb i leje. Mam nadzieję, że te pszczoły, które już wyszły, znalazły dobre schronienie. Ale boję się, bo 5 stopni to dla porobnicy czerwcowej mało, oj mało.

    OdpowiedzUsuń