Drapieżcę i jego ofiarę zauważyłam, kiedy oglądałam pędy malin zaatakowane przez mszyce. Najpierw rzuciła mi się w oczy zwisająca dziwnie nieruchomo pszczoła. Okulary na nos i co widzę? Owad zwisa ze szczęk żółtawego pająka wbitych w przewężenie między głową a tułowiem pszczoły. Sądzę, że to pająk kwietnik i pszczoła miodna.