niedziela, 2 kwietnia 2017

Pszczoła murarka ogrodowa - następne pokolenie

2 kwietnia 2017 roku. W Domku nad Stawkiem coś się dzieje! Równo tydzień od zasiedlenia nowe pokolenie murarek zaczyna wykluwać się z kokonów. Południowa wystawa zrobiła swoje. Pszczoły są niewielkie (chłopaki?), z rudym kosmatym kuperkiem. Kiedy podchodzimy blisko, znikają, jakby się bały. Po pewnym czasie jednak pojawiają się znowu, krążą wokół domku, wychodzą i wchodzą do dziurki, niektóre zaglądają do rurek.  Trudno jest zrobić zdjęcie, bo murarki są ruchliwe, a na dodatek domek wisi dosyć wysoko. Kwiatów prawie nie ma, w ziemi sucho. Widać to po łodyżkach fiołków i  pierwiosnków - są króciutkie, rośliny wszystkie zasoby kierują do kwiatów. Przyroda potrzebuje wiosennego, rzęsistego deszczu.





Zajrzałam też do Zielonego Domku - tam panuje cisza i spokój. Pewnie dlatego, że ten domek nie jest zwrócony w stronę południowego słońca i okrywa go gęstwa świerkowych gałęzi. Może to i dobrze - będę miała pszczoły w pewnym odstępie czasu.
Pąki na czereśni i borówkach już bardzo nabrzmiałe. Agrest i porzeczka zieloniutkie od młodych liści. Posadzony jesienią rasowy orzech włoski przezimował, ale jeszcze śpi.

13 komentarzy:

  1. bardzo fajne ^^ Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawe. Mam nadzieje że wpisów będzie więcej! :D :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe komentarze, mam nadzieję, że będziesz tu jeszcze zaglądać :-)

      Usuń
  3. Zaczęło się! Teraz z każda chwilą coś nowego może się dziać. Życzę owocnych obserwacji!

    OdpowiedzUsuń
  4. W Domku na Balkonie też coś się wygryzło, ale nic fruwającego nie widzę. Jak się fotografuje pszczoły?????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam do czynienia ze zwykłymi pszczołami w ogródku. Obserwuję, gdzie siadają (wiadomo - kwiaty), zaczajam się z aparatem i czekam. One są bardzo pochłonięte pracą i nie zauważają człowieka. Ale lepiej nie rzucać na nie cienia. Motyle są dużo bardziej płochliwe, a trzmiele to już taki ociężałe, że możesz jednego fotografować parę minut i nawet nie zwróci na ciebie uwagi.

      Usuń
    2. Zaczajam się - dobrze powiedziane. Moja dotychczasowa praktyka działkowa jest inna: wpadam, zsuwam i hajda do domu. Widać muszę zwolnić tempo.

      Usuń
    3. Jest taki wynalazek - leżak się nazywa. To świetny, o ile nie najlepszy sprzęt działkowy.

      Usuń
    4. Kiedy ja leżę na działce, to znaczy, że się wykopyrtnęłam - ostatnio na kosiarce - i rodzina biegnie na ratunek :-)

      Usuń
  5. Świetny pomysł na blog i w ogóle świetny pomysł. Sam mam w ogrodzie kilka miejsc dla "zapylaczy" w ogrodzie. Cieszą oko i rośliny. Żona ciut się początkowo bała, ale jak zaważyła że nic się nie dzieje złego oswoiła się. Zimuje i lęgnie się tam kilka gatunków, ciekawe co pojawi się w tym roku.
    Pozdrawiam
    Maciej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, postaram się :-). Pszczoły z pewnością dostarczą mi tematów. Ze stałych domowników mam na działce trzmiele, ale na owadach się nie znam, więc nie powiem, co jeszcze.. A jak wyglądają te twoje miejsca dla zapylaczy?
      Pozdrawiam
      wilma

      Usuń
    2. W drewutni wiązka bambusowo, trzcinowa, cegły dziurawki i nawiercone klocki drewna. Pięknie to nie wygląda, ale zapylacze sobie cenią. Do tego zawsze miejsce dla złotooków.

      Usuń
    3. Moje domki są początkiem, spróbuję stworzyć więcej hoteli dla owadów.

      Usuń